?

Log in

No account? Create an account

December 5th, 2008

COS SIE KONCZY, COS SIE ZACZYNA

Tak zatytuowany jest ponoc zbior jakis opowiadan fantasy Sapkowskiego. Nie, ze czytalem ale nie wiem po co ale wpisalem tytul tego posta w google i to byla pierwsza informacja jaka wynalazlo. A tytul taki iz skonczyly sie wlasnie dwa, krotkie epizody mojej egzystencji na tym padole lez i fasolki w sosie pomidorowym. Pierwszy pt. ''choc poudajemy, ze jestesmy na studiach kierunek Łąkarstwo i mieszkamy w akademiku'' & ''fucha zycia''. Bohaterami komedii epizodu No.1 byl podmiot liryczny czyli ja i jego coraz mniej opasly bro (jesli moja mama caluje go przed wylotem na pozegnanie to musi byc z rodziny) Gruby. Jesli uwaznie czytacie moje wypociny to zorientujecie sie, ze ow zawodnik przylecial tu w czasie mego ostatniego pobytu w miescie wielkiego bena powiekszajac tym samym wspolczynnik zaludnienia ''mojego'' pokoju.  Wspolne koczowanie w jednym roomie przypominalo do zludzenia czas gdy kiedys wprowadzilem sie do niego na 3 dni gdy u mnie w domu popsol sie komputer. Tyle ze wtedy nie spalismy na jedym poslaniu, nie musielismy chodzic do pracy, kupowac jedzenia za wlasna kabanine i wogule za nic nie musielismy placic. Na plus jedynie to, ze teraz na chwale posepnego czerepu nie pilismy hektolitrami Max Coli. Przez ten ponad miesieczny okres posiedismy tajemna umiejetnosc - zeslana nam we snie przez  wielkiego architekta - budowania walow przeciwpowodziowych z ubran. Pobralismy takze nauke przetrwania na okolicznosc zasiedlenia na dawno otwartym centralnie ulokowanym osiedlu dla klasy biznesowej zwanym ''bus station''. Ogladanie filmow na jedna sluchawke takze sie moze przydac w zyciu i dopracowalismy ta metode do perfekcji. Poziom idealu dla jednych a osiagniecie najnizszego pulapu dla drugich osiagnal takze nasz poped do uzyskiwania darmowego jedzenia. Z szybkoscia swiatla zdecydowalismy sie na wyciagniecie dopiero co wyrzuconej do domowego smietnika ciagle zafoliowanej ponoc 2 miesiace przeterminowanej pizzy. Po dodaniu kilku smakolykow parzyla w ucho lepiej niz nie jedna z tych, ktore przyszlo testowac w najrozniejszych pizzodajniach. Tym o to sposobem moj freeganizm skoczyl o level do przodu i przed ''freeganin korsarz'' moge sobie dumnie dodac master. Zeby nie bylo, ze posilkujemy sie tylko w barze mlecznym Hasiok trza nadmienic, ze dawno tu nie jadlem tak dobrze. Nie wiem czemu ale zaczalem pichic co rusz wymyslniejsze rzeczy niz makaron z sosem. Spytacie przyslowiowym co do chuja? Czemu Pinki i Mozdzek musza sie ''rozstac''?. Odpowiedz jest banalnie prosta. Przedwczorajszego wieczoru/a przyleciala wzbogacic 58 Abbott road ZOO dancing queen Ania czyli Lukaszowa Pocahontas. Z tego extra powodu wyprowadzilem sie pokoj obok a Maxowi i Lami zostaje zyczyc szczescia na nowej drodze zycia na zeslaniu. Bylo wesolo i licze, ze teraz bedzie jeszcze weselej...
Ferdynand Kiepski powtarzal ''cycu trzeba tak robic zeby zrobic ale sie nie narobic'' czy cos w ten desen. Gdy juz myslalem, ze pewna agencja dla, ktorej troche poracowalem w 2007 postawila nade mna krzyzyk i nawet nie z powodu, ze w ichnych papierach mialem wpisane nie wiedziec czemu ''karany'' i do ktorej chodzilem jeszcze bardziej od niechcenia niz do innych zalatwila mi wlasnie takie zajecie. Zaczelo sie od przeszkod bo nietypowo musialem czekac z Grubym ponad godzine w biurze na ''work deatils'' i mozliwe, ze to byl znak, ze cos wisi w 78,09% azot + 20,91% tlen + 1% argon, neon, hel, metan, krypton, wodór ... czyli powietrzu. Okazalo sie, ze moja nowa praca bedzie miala zwiazek z medykamentami ((www.fresenius.com.pl/index0.html). Z miejsca zajaralem sie, ze bede lekarzem albo bede kradl strzykawki, morfine i zostaniemy narkusami. Po dojechaniu na miejsce okazalo sie, ze moje nowe miejsce pracy znajduje sie rzut beretem (jakies kilkaset metrow) od magazynu z wszelkiej masci slodyczami (http://bonds-confectionery.com) w ktorym robilem kariere pickera zanim zdecydowalem sie po ledwo co dostanietym kontrakcie wrocic do fatherlandu. Mozliwe, ze to byl zyciowy blad bo nie musialbym sie teraz martwic o gotowke i nawet nie chce myslec ile kasy moglbym za bardzo sie nie przemeczajac do tego czasu natrzepac ale od polowy 11.07 do polowy 09.08 mialem najlepsze wakacje jak do tej pory. Niby mialem przyleciec tylko na weekend zrobic swoje na clipie CTF (http://uk.youtube.com/watch?v=zH_WXFwliZk sekcja pogo niczym murzyn pod rozkazami gospodarza domu zrobila swoje) i wracac do kolchozu ale po rozplanowaniu tego weekendu wychodzilo, ze w DOMU rodzinnym bylbym tylko kilka godzin albo wogule z czym glupio bym sie czul nie widzac rodziny od 6 miesiecy  a poleciec robic hcXpl. Jakos dwa dni przed wylotem pomyslalem, ze jak zobacze rodzine, zaloge, miasto to nigdzie nie bedzie mi sie chcialo wracac. Majac w glowie jak to w takich momentach bywa slowa SecondxAge ''zyj chwila - jedyna wyciagnieta nauka z tysiaca nigdy nie wysluchanych'' bez slowa postanowilem pozegnac sie z kraina Haribo plynaca i nie korzystac z bieltu powrotnego...we are not for sale? Sam sobie udowodnilem, ze nie tudziez ciagle nie...Ja jak zwykle nie o tym co trzeba. No wiec ''wez sobie jakies cieple ubranie bo moze czasem poprosza Cie zebys wyprowadzil cage'a na zewnatrz'' wypowiedziane przez sympatyczna Kinge z agencji okazaly sie chybione niczym decydujacy strzal w karnych Roberto Baggio na mistrozstwach swiata w pilce noznej bodajze w USA w '96?. Moja misja nie mialo byc pickowanie w cieplym warehousie tylko pomoc Paulowi poskramiaczowi wozka widlowego przy oproznianiu magazynu z plynu do dializ, ktory nie przeszedl kontroli jakosci. Owe ''czasem'' to ja nie stalem na zewnatrz albo wenatrz nieogrzewanego skladu. Dostalismy na to zadanie 2 tygodnie, ktore koncem koncow przedluzyly sie do 3. Jesli jest duzo palet zaladowanych towarem a ty masz pomagac kierowcy wozka widlowego to zgadnij co pozostaje ci do roboty? Mniej niz zero? Prawie. Przez pierwsze dni oprocz podania czegos, przesuniecia innego czegos dopracowywalem metode jak najwygodniejszego stania. Przez kilka dni byly momenty, ze sie spocilem bo trzeba bylo poustawiac 6 i 5 litrowe butle z palet, ktore sie wywrocily, zostaly za mocno przygniocione przez inne do tego stojac jakos krzywo, ze nie sposob ich wyciagnac. Ale to w ciagu 8 godzinnego dnia pracy trwalo gora lacznie 2-3. Srodkowy tydzien spedzilem do polowy poza magazynem przed, ktorym staly 1000L pojemniki z owym plynem i ktorymi trzeba bylo napelnic cysterny (pod koniec obliczylem, ze bylo ich lacznie jakos 150 pojemniko nie cystern. Cystern z 6). Troche sie namarzlem bo cysterny przyjezdzaly z ranca plyn troche chlapal a ubranie na drugi dzien nie zawsze zdazylo wyschnac. No place for weakness jak mowi narrator gdy Leonidas zegna sie ze swoja Queen idac w boj. Koniec drugiego tygodnia i poczatek trzeciego wygladal tak. Otwieralismy brame, magazyn, Paul wjezdzal fork truckiem, parkowal kolo palet na ktorych juz zdazylem siasc i mowil ''that's it''. Po kilku godzinach przyjezdzala ciezarowka on ladowal na nia palety a ja dalej siedzialem na swoim posterunku. Se siedzialem i myslalem, ze placa mi chyba za nic nie robienie tylko marzniecie i doszedlem do wniosku, ze chcialbym pracowac jako ktos kto robi jakies rzeczy malo wyczerpujace ale musi byc w tym jakis maly minus np. ogladanie filmow z chujowym lektorem albo spozniajacymi sie literami, lapanie stopa w upal i nikt sie nie zatrzymuje, stanie w kosciele, czytanie na glos gluchoniemym, jezdzenie nieogrzanymi albo przegrzanymi pociagami (juz wiem co chcial ode mnie Urzad Skarbowy. Jak jechalismy z Grubym do Drezna na Trapped Under Ice to w pociagu na trasie Tczew - Wroclaw dostalem mandat za trzymanie butow na siedzeniu. Jeden but dotykal bokiem czystej - bo to w lato bylo - piety koncowke siedzenia bo lezalem na boku. Nie bylo czasu po odmowieniu przyjecia wysiadac w Bydgoszczy na przyspieszony Sad Grocki wiec ostatecznie przyjalem. Zyjcie kurwy na wieki i niech Wam te 50 zl przyczyni sie do rozwoju uslug) itp...innymi powodami do lekiekko pocenia sie byly momenty gdy szlismy lub zaczynalismy dzien w glowym warehousie firmy i bylem gosciem od obkrecania folia palet z gotowym zamowieniem. Ale z tym tez uwijalem sie w mig i stalem oparty o porecz wiekszosc czasu lub z dopiero co skonczonego ''tea time'u'' szedlem na kolejny pic darmowy chocmilk z automatu. Niektorzy mowia, ze nie lubia jak nie musza nic w pracy robic tylko stac i sie nudzic. Ja mowie: za 6 funtow na godzine, ktore za to dostawalem moge stac i sie nudzic x 1000 bo tego nauczylem sie na szkolnych praktykach gdy nauczyciel wiedzac, ze Loczek, ktory kilka dni temu obcial swoje dready (teraz ta garstka, ktora sie tak do niego zwracala bedzie chyba mowila ex Loczek) i ja pojecia o samochodach zadnego nie mielismy/mamy wydawal rozkaz dzienny, ktory brzmial mniej wiecej  tak ''Szablak i Wojtkiewicz do kanalu, Pirog zmieni opony a Stanislawski i Wieczorek pod kaloryfer''. Wiec siedzielismy pod tym kaloryferem 5 godzin i sluchalismy radia. Raz tylko musielismy grabic liscie, przesiac piasek, wyniesc smietnik...Ogolnie to pierwszego dnia bylem tak zajarany, ze powtarzalem komu tylko sie dalo, ze ''we saved life'' nawet jesli ten plyn byl bezuzyteczny. Pod koniec kariery tam musialem oproznic ciezarowke ze sprzetu medycznego typu fotele i inne urzadzenia szpitalne. Pchajac ten sprzet czolem sie poraz drugi od zaczecia prowadzenia tego livejournala jak Dowgie Houser i teraz to w CV (jak kiedys przyjdzie je naprawde napisac) bede se wpisywal ''lekarz medycyny''. Co do CV i koloryzowania w nim to Gruby, ktoregos dnia stanal przed najtrudniejszym zadaniem zycia czyli stworzenia swojego Curriculum Vitae. Jako, ze jego Polska kariera zawodowa to oprocz 1 dnia na truskawkach na ktorych z reszta razem bylismy to tak samo jak u mnie tylko sluzba zastepcza odbebniona w US (ten sam los spotkal ostatnio ex Loczka, ktory przezywa te same traumy co my tam i ma w nas zrozumienie) nie za bardzo mial co wpisac na czysta kartke wiec zaczal troche ubarwiac rzeczywistosc i po podliczeniu wszystkich lat pracy wyszlo, ze powinien miec 27 nie 25 lat. Gdy dwa lata temu rejestrowalem sie w agencji po raz pierwszy  laska, ktora mnie rejetrowala spojrzawszy na moj wiek i kariere zwodowa identyczna wtedy jak ta Lukaszowa dzis spytala sie co ja robilem tyle lat po skonczeniu szkoly? Nie wiedzialem co jej odpowiedziec ale w glowie chodzilo ''same fajne rzeczy''... No to mieszkanie w akademiku i fuche zycia mam za soba tak samo jak zgubiony watek tego posta. Ogolnie to sie cos konczy i nie mam pojecia co sie zaczyna ale cos byc musi, cos byc musi, do cholery za zakretem! Eeeeeeeeeema!

zapora hoovera
 

najwyzej sie posramy. go freegan!


kebab luksor


dawaj do alibaby dzieciaku. bialy dostaje tyle samo co czarny


nie umieram na suchoty mamo


''nie lubie marchewki ale twoja jest naprawde zajebista'' - Maradi


*Gruby z moim prezentem urodzinowym na dziko


* Tak kurwa dostalem od niego na urodziny baklazana. Przepis na ''Baklazan urodzinowy'':
1. Wybierz sobie najlepszego kumpla.
2. Sprawdz czy Twoj przyjaciel moze byc jeszcze bardziej fucked up jak juz jest. Jesli moze to... 
3. Idz do Tesco i kup baklazana. Nie powinienes wydac wiecej jak 1F.
4. Wroc do domu z czyms co kupiles i nawet nie wiesz jak to sie nazywa i razem z solenizantem znajdzcie to na google.
5. Potnij na kawalki niczym serce swojego drucha przed chwila i spypnij na to jeszcze troche soli co by puscilo sok i zostaw na 30 minut.
6. Starkuj zajumana Kasi wspolokatorce sucha bulke zeby powstala tzw. bulka tarta.
7. Rozbeltaj 3 kurzecze jajka (chyba, ze nie masz bo jak Wieczorek w Samych Swoich zjadles kure) i maczaj w nich baklazana nastepnie zanurzajac w bulce kradzionej tartej.
8. Smaz na wolnym ogniu az przypalisz na wegiel i wyciagaj. Powtarzaj czynnosc do skonczenia plastrow serca tzn. baklazana.
9. Resztki bulki tartej wsyp do resztek jajka i powstanie ''kotletek'', ktory mimo dziwnej nazwy i pomyslu smakuje lepiej niz prezent.
10. FRIENDS FAMILY FOREVER. MY ASSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSS.

Profile

chaosxdays
chaosxdays

Latest Month

December 2008
S M T W T F S
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
Powered by LiveJournal.com
Designed by chasethestars